Humanistyka w branży IT i Gamedev

Wbrew obiegowej opinii na temat zdolności humanistów w kwestiach informatycznych, co w wielu przypadkach przejawia się przez dzielenie ludzi na tych gotowych do pracy umysłach ścisłych i bezrobotnych humanistów, sytuacja ta nie jest aż tak monochromatyczna.

W rzeczy samej, pracujący chociażby w branży gamedevowej, można łatwo powiązać wykształcenie informatyczne i doświadczenie w branży z wysokimi zarobkami. To z kolei tym łatwiej przełożyć na wagę umysłów ścisłych w przemyśle – to od nich zatem zależy istnienie projektu. Czy jednak na pewno sukces, a nie istnienie? Zależy jak spojrzeć na tą kwestię. Myśląc o artystach 3D lub programistach, inżynierach czy backendowcach, myślimy o nich słusznie jako ludziach, od których pracy zależy istnienie projektu jakim jest gra wideo. Ich praca, ciężka praca, polega nieraz na realizacji idei innych ludzi, całego zaplecza pracowników konceptualnych, takich jak scenarzystów, game designerów, concept artystów, reżyserów, którzy nadają formę i szkielet jakiejkolwiek produkcji. Ich praca jest oczywiście mniej mechaniczna i niewymagająca głębokiego zrozumienia narzędzi, jakimi się posługują programiści. Jak podkreśla wielu game designerów, ich praca jest jednak równie wymagająca – to w końcu ich wizja dotrze ostatecznie do gracza i od jego umiejętności zależy, czy doświadczenie, jakie zaprojektował, przyjmie się dobrze wśród widowni. Game designer znać musi się na wszystkim: sztuce, pisaniu, dźwięku, pisarstwie. Jego kreatywność musi być doskonale wyćwiczona niczym każda inna umiejętność. Najczęściej jest on humanistą – osobą, która poznała inne wymiary ludzkiej twórczości, jej zasady, konteksty, historię. To on projektuje coś, co jest wytworzone, więc jeżeli jego praca się nie sprawdzi, praca całego zespołu, w tym osób, które tą wizję wdrażały w życie, upada – więc ciąży na nim ta sama odpowiedzialność, jaka spoczywa na innych członkach zespołu. Gdzie programista musi wdrażać się w kolejne metody i funkcje dodawane do Unreala, game designer musi czytać, zgłębiać w kulturę i rozumieć ją – by móc zrobić coś, co dobrze się przyjmie i sprzeda. Prędzej gra zbierze złe recenzje za słaby design niż za błędy technologiczne.

Nawet jeżeli tak jest, osoby pracujące w gamedevie po studiach chociażby medioznawczych, nigdy nie są jedynie teoretykami. Umieją sprawnie projektować, czasem nawet prototypować drobne projekty w prostszych narzędziach, znają podstawy processingu lub rozumieją działanie komputera oraz narzędzi do tworzenia gier, samemu musząc obsługiwać inne, jak chociażby Twine do rozpisywania fabuł, Adobe Illustrator do rysowania czy umieć płynnie posługiwać się w formacie scenariusza. Pozostaje kwestia wdrożenia ich w pipeline projektu i douczenia kilku rzeczy.

Wagę humanistów w gamedevie pokazują wczesne gry, które najczęściej były tworzone przez zespoły techników bez jakiegokolwiek zaplecza. Banalne scenariusze bez jakiejkolwiek głębi, brak wrażliwości kulturowej, niska jakość pisarstwa, schematyczność, styl artystyczny pozbawiony kierunku, koszmarne stereotypy. Wszystko jest wynikiem niewpuszczenia jeszcze humanistyki do studiów gamedevowych. Co jest też dziwne z tego względu, że pisarz w zespole zapewne takie doświadczenie posiada. Może napisać scenariusz, tworzyć materiały do marketingu, zając się social mediami, zająć się tzw. Script healing, a więc naprawą struktury projektu. Dlatego też rosła waga artystyczna gier – najczęściej łączyła się z kwestiami narratologicznymi, tym czym gra chce opowiadać i jakie stanowisko chce przyjąć w danej kwestii, co chce przekazać jako dzieło sztuki. Nie da się jednak zaprogramować sukcesu artystycznego gry.

Dziś chyba nie trzeba tego przypominać – to designerzy, scenarzyści, producenci i aktorzy, artyści zbierają nagrody za swoją pracę, jednak w sferze indie łatwo dostrzec, że w znaczący sposób praca humanisty jest niedoceniana, zaś sukces gry liczony wedle solidnej rozgrywki, i na taką publiczność jest mierzona. To krok wstecz i myślenie o medium w archaiczny sposób, co przeczy nawet samym korzeniom indie gamingu.

Czy więc zatem humanista ma zarabiać tyle ile senior programmer? Nie. Jednak czy powinien być uznawany za tak samo ważnego? Jak najbardziej. To już nie te czasy, by odłączać humanistykę od gier, umniejszać wagę teorii i konceptu, znajomości kultury i tworzenia dział na poziomie. Jest to praca tak samo ważna jak każda inna.